Ranczo Palomino
Srebrzysta poranna mgła pachnąca świeżym mlekiem ściele się po kobaltowo zielonej łące. Słychać ciche miarowe stąpanie końskich nóg. Czasem niespokojne nawołujące rżenie. Codzienna wędrówka na pastwiska.
I codzienny zachwyt nad urodą koni kolejno wyłaniających się z mgły.
Lekko i z gracją kroczą araby. Pod ich cieniutką skórą drżą napięte nerwy. Za nimi konie z pensjonatu –spokojnie człapią uśpione dostatnią codziennością.
Dalej maszeruje w kremowo brązowym szyku – potomstwo Milesa O’Rima. Źrebięta tulą się do matek i mrużą zaspane oczy.
Statecznie kroczy klacz American Paint Horse – ubrana w zawiłe czarno białe wzory.
Mgła powoli opada i odsłania kolejne barwy tego pięknego miejsca. Przydomowy ogród wyczarowany cierpliwą ręką gospodyni – pyszni się bogactwem kolorów i form. Niezwykły drewniany dom i pachnące żywicą stajnie ożywają kolejno w porannej krzątaninie.
W przydomowym stawie żaby zasypiają zmęczone nocnym koncertem a budzą się ryby i wodne lilie otwierają kwiaty. Z lekkim skrzypieniem otwiera swoje skrzydła pokryta strzechą brama.
"Rancho Palomino" budzi się ze snu.